xxx xxx

Compartilhe a sua história

znów mogę cieszyć się życiem...

2008 Polônia (nascido em Poland)

To była wielka ulga, byłam spokojna, czułam , że wszystko będzie dobrze i było, nie miałam żadnych wyrzutów sumienia... Znów mam po co żyć !

Robiłam to pierwszy raz, byłam zaskoczona , że to takie łatwe..

Po pierwsze szkoła, plany na przyszłość, nieodpowiedni partner, reakcja otoczenia.. byłabym zgnębiona przez rodzinę i znajomych..

A ilegalidade de seu aborto afetou seus sentimentos?

Nie, całkowicie się nie zgadzam z prawem obowiązującym w Polsce, to bardzo krzywdzące dla kobiet, które powinny mieć prawo głosu, byłam zdecydowana i nie wahałam się przed podjęciem tego kroku...

Como as outras pessoas reagiram ao seu aborto?

Wiedział tylko mój partner, popierał mnie, to była wspólna decyzja i jedyne wyjście.

Jessica

No estaba lista para ser madre, no se si algún día lo estaré.

Mariana

con siete semanas, nunca te olvidaré.

Virginie

À 32 ans, j'ai avorté parce que ce n'était pas le bon moment.

Iolanda

Ser solidária com quem abortou e defender a descriminalização jamais me fez…

helenka

Mój chłopak mieszka w innym kraju. Na miesiąc przed wyjazdem do niego zaczęłam…

Daniela

Y lo volvería a hacer, habia terminado con mi ex pololoy el era super…

Candice

My first pregnancy came quite unexpectedly. I was 17 and my boyfriend and I had…

KiciaKamcia

Nie wahajcie sie, jezeli czujecie ze musicie.. zrobcie to

Lise

I had an abortion and I don't regret it. It was a hard decision but one I knew…

Julia

Uwolniłam się od piekła i zyskałam szansę na szczęście

Joanna

Moje życie to moje wybory. / My life is my choices.

K

Medical abortion is easy, provides instant relief

Charlotte Sigler

I had an abortion

Casey

Medical abortion, 19 years old

Francisca

yo encauce mi destino...

diana

naprawde nie miałam wyjścia jestem miesiąc po,nie bolało szczerze mówiąc…

Aby

I felt it was accapted to have an abortion

SouthernBelle

No Regrets.

Anônimo

Gostaria de começar dizendo que deu tudo certo!
Quando realizei meu aborto…